Zaburzenia odżywiania - anoreksja, bulimia i inne




Jedzenie jest jedną z podstaw w naszym życiu – bez niego nie moglibyśmy żyć. Do tego jest po prostu przyjemne, a to dlatego, że gdy jesteśmy głodni, pusty żołądek wydziela hormon, który oddziałuje na receptory przyjemności, które znajdują się w mózgu. I czy nie jest miło wyjść z kimś bliskim, znajomymi i delektować się rozmaitymi kuchniami i smakami? Problem zaczyna się wtedy, gdy jedzenie jest dla nas celem samym w sobie, gdy obsesyjnie myślimy tylko o nim, a co za tym idzie, o idealnej sylwetce, gdy traktujemy je jako cudowny lek na negatywne emocje. I jak znamy na pamięć wszystkie tabele kaloryczne. 

Zaczyna się bardzo niewinnie –ot, zwykłe odchudzanie i dbanie o siebie. Posiłki do godziny 18, zrezygnowanie z ziemniaków i białego chleba, więcej ruchu. Nie wiadomo w którym momencie staje się to obsesją. Masz wyrzuty sumienia po zjedzonym jogurciku, który ma przecież ponad 100 kcal. Gdy kilka dni prawie nic nie jesz, aby w którymś momencie spałaszować całą lodówkę w ilościach, których nie powstydziłby się kulturysta. A gdy uzmysłowisz sobie co zrobiłaś, lecisz do toalety, by to zwrócić, nafaszerujesz się lekami oczyszczającymi, czy morderczymi ćwiczeniami. Ważysz się kilka razy dziennie i mimo, że waga spada, czujesz się coraz grubsza i coraz bardziej nieszczęśliwa. 

Nie ma jednoznacznej teorii na temat czynników powodujących zaburzenia odżywiania. Winę ponoszą nie tylko media (chociaż w ogromnym stopniu przyczyniają się do kultu szczuplej sylwetki za wszelką cenę), ale i czynniki osobowościowe, rodzinne, biologiczne, środowiskowe. Ogólnie osoby cierpiące na zaburzenia odżywiania mają bardzo niską samoocenę, charakteryzują się poczuciem bezsilności – więc chcą mieć kontrolę chociaż nad swoim ciałem oraz oczywiście obsesja na punkcie jedzenia i strach przed przybraniem na wadze. 

Wyróżniamy kilka rodzajów zaburzeń odżywiania. Najczęściej występującymi jest anoreksja oraz bulimia – dwa przeciwieństwa, dwie skrajności, ale łączy je ten sam cel. Jest jeszcze kompulsywne objadanie się, czyli brak kontroli w nadmiernym objadaniu się. Taka osoba często zajada stres i lęki, tłumi w ten sposób swoje myśli. EDNOS, czyli zaburzenia odżywiania nie sprecyzowane inaczej – w takich przypadkach osoby również ograniczają spożywanie pokarmów, czy też próbują się go w jakiś sposób pozbyć, ale nie jest to na taką skalę, jak w przypadku anoreksji lub bulimii. Możemy wyróżnić jeszcze napady objadania się, bardzo podobne do kompulsywnego objadania się, jednakże w tym przypadku osoba chora ma napady obżarstwa w wyniku sytuacji z zewnątrz, stresu, smutku, czy innych negatywnych emocji. I na końcu zaburzone odżywianie się, gdzie przeplatają się ze sobą etapy diety oraz nadmiernie spożywanego jedzenia, jednakże występują tutaj najmniej nasilone objawy. 

Internet jest znakomitą pożywką dla dziewczyn z zaburzeniami odżywiania. Jest nawet ruch wspierający takie osoby, pro-ana, który promuję anoreksję jako coś zdrowego i normalnego. Te dziewczyny mają swoje fora, blogi, hasła, dekalogi. Motywują się w niejedzeniu, wspierają. Każdej z nich wydaje się, że jest wyjątkowa, silna, perfekcyjna, bo przecież jeżeli potrafi kontrolować swoje ciało, to oznacza, że może wszystko. Motylki, bo tak siebie nazywają, dążą do nierealnych celów i każdej z nich wydaje się, że jeżeli stracą X kilogramów, to będą szczęśliwe. Niestety niezależnie od wagi są ciągle nieszczęśliwe, zagubione i nie potrafią myśleć o niczym innym jak o jedzeniu, diecie, ćwiczeniach. A jak raz już wejdzie się w to bagno to potem bardzo trudno z niego wyjść. 


Komentarze

  1. Bardzo szybko nakręca się spirala złych nawyków żywieniowych, szukania wewnętrznego piękna definiowanego jedynie przez wygląd ciała. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, kult jedynie wyglądu zewnętrznego, zapominając o wnętrzu.

      Usuń
  2. Ja lubię swoje ciało jakim jest. Może po ciąży zostało mi trochę kg, ale lubię jeść i nie zamierzam zmieniać się dla otoczenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo trudny temat. Ja na szczęście takich problemów nigdy nie miałam, nie zetknęłam się również z nikim kto miałby taki kłopot. A może po prostu nie wiem, że ktoś taki w moim otoczeniu był?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często tych problemów na pierwszy rzut oka nie widać, dopiero przy mocnej zmianie zewnętrznej ludzie z otoczenia chorej widzą, że coś się dzieje.

      Usuń
  4. Ciężki ale i bardzo ważny temat. Znam również osoby, które zniszczyły siebie poprzez zafascynowanie "zdrowym" jedzeniem, ale na zasadzie totalnego szaleństwa.. zamiast żelatyny jakieś glony, zamiast cukru to.. zamiast mąki to... osoby te na ten moment nie są w stanie zjeść nic normalnego bo ich organizm odrzuca wszystko :( tak więc temat odżywiania jest dość "śliski" i trzeba z rozwagą do niego podchodzić, bo nawet jeśli chcemy dla siebie dobrze, to możemy narobić sobie krzywdy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pewnym momencie można nagle przekroczyć granicę zdrowego odżywiania na obsesję, a to już zdecydowanie nie jest zdrowe :(

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nieśmiały introwertyk

Związki, mężczyźni - trochę feministycznym okiem

Sposoby na wypadające włosy