Parę słów o kotach, znawcach kotów z facebooka i dlaczego nie warto zmuszać się do wzięcia zwierzaka ze schroniska?

Zwierzak jest bardzo inspirującą istotą do przemyśleń. Nie tylko nad tym, od kogo i czy w ogóle warto brać zwierzaka, ale też przemyśleń nad sobą samym. 

Naszego kota, Nabokiego (imię zaczerpnięte z genialnej bajki ,,Gravity Falls'') wzięliśmy dokładnie 2 lipca 2017 r. I od samego początku towarzyszyły nam pewne błędy. Zaczynając od tego, że wzięliśmy go, gdy miał około 9 tygodni (dopiero później dowiedziałam się, iż jest to zdecydowanie za wcześnie). Po drugie, wzięliśmy kotka od ,,miłej Pani'' z olx, co było chyba podstawową pomyłką. Typowe ogłoszenie, gdzie osoba ,,odda kotka w dobre ręce''. Gdy tylko przyjechałam na miejsce, sytuacja wyglądała podejrzanie. Właścicielka kotka zeszła na dół z maleństwem, nie podając numeru mieszkania, gdzie mogłabym podejść i go odebrać, jak gdyby nie chciała, abym wiedziała, gdzie mieszka. Po drugie, kotek wyrywał się, głośno miauczał i wyglądał na przerażonego - trochę podejrzane, że reagował tak na rękach swojej właścicielki, prawda? Po trzecie okazało się, że kotek był zaniedbany, trochę podziębiony, z zaropiałym oczkiem. I niestety od samego początku były z nim kłopoty. Po pierwsze, widać było u niego objawy lęku separacyjnego - głośno miauczał gdy tylko na chwilę gdzieś wyszłam (co ma do dzisiaj, ale w mniejszym stopniu), gdy zamykam drzwi od łazienki, drapie w nie i próbuje się do mnie dostać... Do tego niemal w ogóle się nie uczy - drapie fotel, skacze na blat w kuchni mimo, iż próbowałam tysiąca sposobów aby go tego oduczyć. Później pojawiły się problemy z robieniem ,,numeru dwa'' poza kuwetę. Generalnie masę komplikacji natury behawioralnej i to od maleńkości. W tym momencie i tak jest trochę lepiej, aczkolwiek nie będę ukrywać, że Naboki jest wymagającym kotem. 

Po tych prawie 10 miesiącach mam różne myśli na temat posiadania kota i ogólnie zwierzaka. Posiadanie Nabokiego na pewno nauczyło mnie pewnej pokory, trochę opanowania i odpowiedzialności - chociaż nadal mam nad czym pracować i na przykład gdy wczoraj ponownie zobaczyłam kupę leżącą obok kuwety a nie w niej, to myślałam, że jasny szlag mnie trafi. Ale widzę też, że Naboki bardzo się do nas przywiązał i gdy pomyślę, że wzięliśmy go z domu, gdzie raczej nie było mu dobrze, to cieszę się, że jest z nami i mam wyrzuty sumienia, gdy jestem na niego zła. Chociaż przyznaję, że nie raz i nie dwa miałam myśli, że żałuję, że go wzięliśmy i z chęcią bym go oddała. Ludzie uważają, że nie można takich rzeczy mówić i myśleć, bo to złe. I nadal myślę, że gdybym wiedziała, jak to wszystko będzie wyglądać to bym go nie wzięła. To przecież nie jest równoznaczne z tym, że teraz wyrzuciłabym kota z domu. 

Moim kolejnym spostrzeżeniem jest to, iż zauważyłam, iż ostatnimi czasy patrzy się krzywo na osoby, które śmią kupić zwierzaka za kilka tysięcy złotych z hodowli. Bo przecież jest tyle piesków i kotków które czekają na dom w schronisku. Nadal uważam, że ludzie, którzy biorą zwierzaki ze schroniska mają wielkie serce i naprawdę ich podziwiam. Sama chciałam i myślałam nad tym, czy nie wziąć stamtąd pieska. Jednakże po doświadczeniach z Nabokim, który też swoje przeżył i zdecydowanie nie jest ,,rasowcem'' za grube pieniądze, rozumiem ludzi, którzy decydują się na zwierzęta z hodowli. Nie da się ukryć, iż w schronisku znajdują się zwierzaki po przejściach. Przerażone, nieufne, czasami znajdą się i te agresywne. Po tym, co je spotkało nie dziwię się i wściekam się na myśl, że człowiek potrafi być tak okrutny. Ale idąc dalej, gdy weźmiesz takiego pieska, kotka, to nie masz pewności, że zwierzak się na ciebie otworzy. Mając takie a nie inne doświadczenie ma pewne złe nawyki, może i agresywne zachowanie. I nie każdy może sobie z tym poradzić. I nie widzę powodu dla którego ktoś, kto pragnie sprawić sobie psa, kota, ale kto nie ma wystarczającego doświadczenia, by poradzić sobie ze zwierzakiem po przejściach, ma nie wziąć jakiegoś z hodowli. Bo potem ani ten zwierzak nie będzie z taką osobą szczęśliwy, ani ten człowiek. I serio, jeżeli marzy ci się golden retriver to nie powinieneś mieć wyrzutów sumienia że weźmiesz jego, a nie pieska ze schroniska. Wiem, że to brzmi trochę kontrowersyjnie. Jednakże zarazem podkreślam to, że kundelek ze schroniska może okazać się tysiąc razy lepszym kompanem i oczywiście to, że się tam znalazł nie umniejsza jemu oraz temu, że również pragnie miłości. I uważam że warto brać takie zwierzaki, ale i twierdzę, że nikt nie powinien być do tego zmuszany i nie powinno być presji społecznej, że płacąc za pupilka jesteś ,,be''. 

Ostatnią kwestią którą chciałam poruszyć to grupy na facebooku poświęcone kotom. Generalnie... nie polecam. To znaczy z jednej strony czasami można uzyskać pomocne wiadomości, ale głównie w takich grupach pojawiają się dziewczyny/kobiety (rzadziej faceci), które wiedzą wszystko najlepiej, nawet lepiej od twojego weterynarza, co jest dobre dla twojego kota. Jeżeli postępujesz inaczej, to jesteś złą osobą która nie powinna mieć dostępu do żadnego żywego stworzenia. Tylko jeden raz zapytałam na takiej grupie  o rady w kwestii Nabokiego, jeszcze na samym początku, w związku z jego problemami z lękiem separacyjnym, gryzieniem kabli i ogólnie sporą nadpobudliwością. Zamiast dostać pomoc zostałam skrytykowana, że wzięłam tak szybko kota od matki, który miał zaledwie 9 tygodni, że to moja wina i generalnie konkluzja była taka, że teraz nie mam narzekać i muszę się męczyć (gdzie z mojej strony nie było żadnego narzekania). Oczywiście kota nie można w ogóle karać, a najlepiej pozwalać mu na wszystko. Trochę te kobiety przypominają mi tzw. ,,madki'', które mają fioła na punkcie swoich kotów, wiedzą wszystko najlepiej i uważają, że kot to centrum wszechświata i wszystko powinno być podporządkowane pod kota. Trochę zajeżdża mi tu fanatyzmem... 

Post trochę długi, ale mogę go podsumować tak: zastanów się dwa razy, czy chcesz wziąć zwierzaka, bo to duża odpowiedzialność. Po drugie, nie zabieraj go za szybko od matki i broń Boże nie bierz go od ,,miłych Pań'' z olx. Po trzecie, nie miej wyrzutów sumienia, jeżeli pragniesz rasowego psa/kota. Po czwarte, miej dystans do facebookowych grup poświęconych kotom. Po piąte, tak dla odmiany pozytywnie, posiadanie zwierzaka jest naprawdę wspaniałe i gorąco do tego zachęcam. Tak, wiąże się to z pewnymi obowiązkami, ale i przyjemnościami. To jednak jest członek rodziny. Gdy jestem sama w domu, Naboki przytula się do mnie, mrucząc z zadowolenia. Gdy jestem smutna, wskakuje mi na kolana. Wydaje mi się, że czasami zwierzęta są bardziej empatyczne od ludzi. 

Komentarze

  1. Z tymi grupami dla kotów to podobnie, jak z grupami dla mam. Niestety ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko zastanawia mnie skąd wśród nich, bardzo często, tyle złości, wręcz agresji!

      Usuń
  2. Fantastycznie napisane! Mało się mówi o tej drugiej stronie medalu. Zwierzęta dają mnóstwo radości, ale mają też wiele wad i nie ma co tego ukrywać. Ja choć uważam, że dom, w którym mieszka zwierzak jest "pełniejszy" to zrezygnowałam z tego pomysłu, bo wiem, że nie mam wystarczająco dużo czasu by móc go poświęcić pupilowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest ok - jak niestety nie ma się czasu, to lepiej jednak tego zwierzaka nie brać, ponieważ nie wyjdzie to na dobre żadnej ze stron

      Usuń
  3. Ja też myślę o.kotku, ale
    rasowym. Nie jestem tak odważna, żeby właśnie ryzykować. Pozdrawiam i przesyłam świąteczne życzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i również życzę wesołych świąt :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nieśmiały introwertyk

Związki, mężczyźni - trochę feministycznym okiem

Sposoby na wypadające włosy