Przezwyciężanie swoich słabości - jazda samochodem

Przekraczanie swoich granic i lęków nie jest prostą sprawą. Wiadomo, łatwiej jest codziennie robić to samo, nie wychylać się i broń boże nie wychodzić ze swojego pudełka bezpieczeństwa. Plusem tego jest to, iż możemy wieźć spokojne, bezstresowe, lecz zarazem nudne życie. Jest bezpiecznie, nic albo prawie nic cię nie zaskoczy. Jednakże w ten sposób tak naprawdę cofasz się i nie można tego nazwać życiem. Bardzo lubię poukładane życie, w którym na wszystko jestem przygotowana, ale wiem, że kiedyś mogłabym żałować tego ,,poukładania''. Dlatego też postanowiłam, że będę przełamywać swoje lęki i starała się mimo lenistwa, niechęci itp. robić nowe rzeczy i być bardziej aktywna. 

Za dokładnie 26 dni (tak, wyliczam już każdy dzień) z moim M. lecimy na wakacje. Okazało się, że na Teneryfie zdecydowanie bardziej opłaca się wypożyczyć auto niźli tłuc się autobusami. A, że z naszej dwójki tylko ja mam prawo jazdy, obowiązek bycia kierowcą spoczął na mnie. Pojawił się jednak mały szkopuł - od 7 lat nie siedziałam za kółkiem, a nawet ten rok tuż po zdobyciu prawka bardzo rzadko jeździłam. Byłam przerażona i kilkakrotnie stwierdzałam, że jednak lepiej będzie jeździć autobusami. Po prostu się bałam. Wykupiłam kilka godzin jazdy, aby sobie przypomnieć, jak w ogóle odpalić samochód (stwierdziłam że nie będę aż tak szalona, by samodzielnie poruszać się po ulicy). I okazało się... że nie jest źle. Jest dobrze, lepiej niż sądziłam. Pierwsza godzina była dla mnie bardzo stresująca, lecz z każdą następną czułam się pewniej i nawet zaczęłam czerpać radość z prowadzenia. Poczułam się z siebie dumna - udało mi się przełamać. Dla większości może to się zdawać śmieszne, lecz ode mnie wymagało to ogromnej odwagi. I pomyślałam sobie, że warto się przełamywać. Bo bez tego może nas ominąć wiele wspaniałych chwil. I po każdym takim małym zwycięstwie łatwiej ci przychodzi podchodzenie do nowych wyzwań. Bo przecież wiadomo, że poradzisz sobie ze wszystkim. 

Komentarze

  1. Ja z kolei uwielbiam jeździć! Prowadzenia auta działa na mnie uspokajająco, jak innego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może też kiedyś dojdę do tego etapu ;)

      Usuń
  2. Ja co prawda należę do tych, którzy nie dopuszczają nikogo za kierownicę ;) ale nie o tym chciałam. Jestem dumna, że pomimo jakiejś swojej słabości przełamałaś się i świetnie sobie dałaś radę! To wzmacnia i podbudowuje człowieka :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nieśmiały introwertyk

Związki, mężczyźni - trochę feministycznym okiem

Sposoby na wypadające włosy